fbpx

Warsztaty medytacyjne od strony kulinarnej

Rozmawiając z klientami śledzącymi również naszego bloga, a także w kontakcie z uczestnikami warsztatów medytacyjnych spotkałam się z prośbami o zamieszczenie więcej inspiracji kulinarnych nie tylko ze spiruliną w roli głównej. Jest to wyzwanie, któremu z miłą chęcią postaram się sprostać. I słowo wyzwanie ma w tym miejscu ogromne znaczenie, gdyż zazwyczaj moje gotowanie opiera się na babcinej metodzie – „na oko” 😉

Suryaya – Szkoła Świadomego Tworzenia Relacji i Biznesu organizowała w ostatnim czasie trzydniowe warsztaty dla 11 osób, które trzeba było wyżywić, pojawiła się okazja do zestawienia kilku przepisów i podzielenia się nimi z Wami. (Więcej o szkole i jej ofercie znajdziecie tutaj: http://suryaya.com/). Na bieżąco spisywałam co dorzucam do garnka / miski. Efekty tej pracy nad przepisami znajdziecie poniżej.

Przepisy nie są skomplikowane, więc poradzi sobie z nimi każdy. W tym artykule zamieszczę przepisy na te potrawy, które zostały uwiecznione na zdjęciach. Przy kolejnych okazjach pojawią się inne 😉

Zaczynamy od czegoś na wzmocnienie przed medytacją:

Koktajl / smoothie owocowe ze spiruliną

Tutaj podam proporcje na około 5 litrów 😀 Dla grupy 11 osobowej w sam raz – w domowych warunkach zmniejszie proporcje 😉

4 jabłka

2 banany

6 kiwi

2 pomarańcze

1 cytryna

2 łyżki spiruliny

około 2 – 2,5 litrów wody

Owoce blenduję z niewielką ilością wody i przelewam do słoika (w mniejszych ilościach może być do szklanki lub dzbanka). Następnie mieszam spirulinę z wodą i ewentualnie jeszcze odrobiną soku z cytryny. Całość wylewam na zmiksowane owoce. Na koniec pozostaje zamieszać wszystko do momentu połączenia się wszystkich składników. Do podania jednak fajnie jest zostawić takie warstwy – ciekawie się prezentują 😉

Coś słodkiego również musiało się pojawić. Kto nie lubi deseru po obiedzie, czy do kawy? Chyba tylko nieliczni.

Ciasto orkiszowo-owsiane z żurawiną

Składniki:

Mokre

3 duże dojrzałe banany

1/4 szklanki rozpuszczonego ghee

Mokre składniki blenduję do uzyskania musu.

Suche

1,5 szklanki mąki orkiszowej

1 szklanka zmielonych płatków owsianych

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka proszku do pieczenie

0,5 łyżeczki chai masala

1 łyżeczka cynamonu

Opcjonalnie 0,5 szklanki cukru – uzależnione jest od stopnia dojrzałości bananów.

Staram się używać mocno dojrzałe banany do przepisu. Wówczas nie dodaję cukru, gdyż otrzymuję naturalną słodycz z owoców 😉

Po połączeniu wszystkich suchych składników wystarczy wlać mus bananowy z ghee i wymieszać. Na samym końcu dodaję żurawinę. W zależności od Waszych upodobań jednak możecie dodać orzechy, rodzynki, suszone morele, czy inne dodatki. Czasami, zwłaszcza piekąc dla dzieci dorzucam posiekaną czekoladę.

Czas pieczenia to maksymalnie 30 minut w 200 stopniach. Wszystko oczywiście zależy od piekarnika. Im dłużej ciasto będzie się piekło, będzie mocno suche, wówczas będzie się kruszyć przy krojeniu. Świetne jest takie lekko wilgtne 🙂

Wersja wegańska:

Ghee zastąp dowolnym olejem.

Czekoladowe ciasto z gruszkami

Piątkowe ciasto rozeszło się lotem błyskawicy – było jeszcze delikatnie ciepłe. Kolacja była o 18, a ciasto wyjęłam z piekarnika o 17 😀 Na następny dzień nie zostało nic. W konsekwencji od rana powstawało kolejne. Na szczęście jest to przepis błyskawiczny, jednomiskowy.

Składniki:

3,5 szklanki mąki (u mnie orkiszowa, ale równie dobrze możesz użyć pszennej)

2 szklanki mleka

2/3 szklanki cukru

2 jajka

1,5 łyżeczki sody

0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki dżemu

0,5 szklanki rozpuszczonego ghee

3 łyżki karobu lub kakao

Dodatkowo 1 duża gruszka pokrojona w kostkę.

To ciasto jest banalnie proste w przygotowaniu. Wszystkie składniki (oprócz gruszki) wystarczy umieścić w jednej misce i mieszać do czasu połączenia wszystkich składników. Na samym końcu dodać pokrojoną gruszkę i wymieszać. Przełożyć do nasmarowanej formy i piec około 1 godzinę w 180 stopniach.

Zwierzchu, jak jest przestudzone, ale jeszcze delikatnie ciepłe, możecie zastosować polewę czekoladową – nie utworzy się z niej skorupa, delikatnie wniknie w ciasto, przez co będzie nieco wilgotne.

Wersja wegańska:

W łatwy sposób można zweganizować to ciasto. Zamiast jajek wystarczy użyć zmiksowanego banana, a zamiast ghee dodać oleju kokosowego lub innego. Wszystko zależy od Ciebie.

Kolejny bardzo prosty przepis, tym razem na tak zwaną słoną przekąskę poniżej. I dalej dania obiadowe. W końcu nie można tylko na ciastach bazować.

Orkiszowe bułeczki z suszonymi pomidorami – wegańskie

Z podanych proporcji wyszło mi 20 sztuk. Piszę o tym, żebyście mieli odniesienie i mogli przystosować ilość składników w zależności od potrzeb 😉

Składniki:

3 szklanki mąki orkiszowej (bądź pszennej, chlebowej, czy jaką wolicie)

1 szklanka ciepłej wody

4 łyżki oleju z suszonych pomidorów

0,5 łyżeczki soli

25g drożdży

Wszystkie składniki umieścić w misce i zagnieść z nich ciasto. Tak, to nie jest błąd – nie przygotowuję drożdży w żaden sposób. Po prostu wkruszam je do mąki i zagniatam wszystko razem. Na koniec dodaję pokrojone suszone pomidory i to wszystko.

Ciasto odstawiam na 40 minut do wyrośnięcia. Po tym czasie odrywam po kawałku ciasta, formuję wałek i zawijam – robię taką pętelkę.

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni i po około 20 minutach bułeczki są gotowe 😀

Panir ze szpinakiem

Na panir potrzebne będzie:

4 l pełnego mleka (niepasteryzowanego)

7-8 łyżek soku z cytryny

W garnku, który pomieści mleko i pozwoli mu się zagotować bez wykipienia doprowadzam najpierw do wrzenia pól szklanki wody. Następnie wlewam mleko i doprowadzam do wrzenia. W tym czasie przygotowuję odpowiednią ilość soku z cytryny. Kiedy mleko się podnosi wlewam sok i delikatnie (!) mieszam – tak, aby nie uszkodzić struktury formującego się sera, który oddziela się od zielonkawej serwatki. Całość przelewam na gazę, zawijam i zostawiam na sitku. Na wierzch kładę obciążenie w postaci miski wypełnionej wodą. Pozostawiam na minimum 4 godziny. Po tym czasie panir nadaje się do pokrojenia w kostkę.

Kolejnym krokiem jest przygotowanie szpinaku. Dla takiej ilości osób wymaga sporej jego ilości.

10 opakowań szpinaku

1 łyżka ghee

1 łyżeczka kminku

1 łyżeczka asafetidy

1 łyżeczka kurkumy

sól i pieprz do smaku

Opcjonalnie 3-5 ząbków czosnku

Na ghee podprażyć przez minutę przyprawy (oprócz soli) dodać szpinak i dusić pod przykryciem do odparowania wody. Doprawić solą do smaku i dodać pokrojony w kostkę panir.

Mung dal z warzywami

Około 2 szklanek fasolki mung w połowkach namaczam na noc (jeśli na ostatnią chwilę, to wystarczy około 4 godzin, jeśli zalewam gorącą wodą).

Warzywa tak naprawdę wedle uznania. W przypadku dalu u mnie sprawdza się najlepiej zestawienie: Marchew, seler, pietruszka, ziemniaki, cukinia, kalafior, groszek.

Do tego:

1 łyżeczka płaska sabji masala

1 łyżeczka asafetidy

2 łyżki ghee

Sól – do smaku

1 łyżeczka kurkumy

Na ghee podsmażam przyprawy (oprócz soli i kurkumy) przez około minutę, pilnując, aby się nie przypaliły. Po tym czasie dorzucam pokrojone warzywa i odsączony mung. Mieszam przez około 2 – 3 minuty. Następnie dolewam wody – nieco ponad poziom warzyw i fasolki. Doprawiam solą i dodaję kurkumę. Przykrywam i gotuję około 45-60 minut, do momentu aż mung i warzywa będą miękkie. Wielkość porcji ma znaczenie i wpływa na czas gotowania 😉

Mung dal z powodzeniem zastąpić można czerwoną soczewicą lub grochem. W przypadku grochu jednak czas przygotowania znacznie się wydłuża.

Panir ze szpinakiem oraz mung dal podaję z ryżem, którego zabrakło na zdjęciach. Można go posypać spiruliną w proszku lub crunchy. Zyska na tym nie tylko pod względem właściwości odżywczych, ale również wizualnie 😉 Podczas gotowania ryżu warto dodać do niego kurkumę – urozmaici to kolory na talerzu.

Na kolację, do chleba na przykład poleca się między innymi twarożek, czy pasta z zielonego groszku. A także sałatka z pieczonym burakiem, z brokułów lub po prostu pomidor i ogórek na chlebie.

Twarożek z rzodkiewką

0,7 kg twarogu

Pęczek rzodkiewki

Sól i pieprz

Wystarczy wszystko wrzucić do blendera i zmiksować. Bez żadnych zbędnych dodatków. Można tutaj użyć domowej roboty sera (patrz przepis na panir).

Sałatka z pieczonym burakiem

Buraka obrać i pokroić w kostkę, skropić olejem, posypać ulubionymi przyprawami (u mnie kitchen king masala). Następnie wykładam go na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i po około 25 minutach w 170 stopniach jest gotowy. Uzależnione jest to przede wszystkim od wielkości kawałków – dlatego kontrolujcie co się dzieje za zamkniętymi drzwiczkami piekarnika 😉

Po wystudzeniu wystarczy połączyć w misce wszystkie składniki, których proporcje są zmienne i ciężko mi tutaj podać dokładne ilości. Sałatka na zdjęciu zawiera jednak: sałatę lodową, roszpunkę, rukolę, 5 ogórków kiszonych i dwa podłużne, dość spore buraki.

Całość polana jest sosem na bazie oliwy z oliwek. Do niej dodaję sok z cytryny, sól, pieprz oraz zioła prowansalskie. Najlepiej robi się go w słoiku – zamykam i wstrząsam do powstania emulsji. Polewam całość sałaty. I to wszystko.

Mam nadzieję, że znaleźliście nieco inspiracji w tych przepisach 😉

Udanych przygód kulinarnych. I smacznego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *